Najwyższe czynsze handlowe są w Piotrkowie. Łódź co raz tańsza. Piertyna traci prestiż.
Piotrkowska idzie na dno. Deptak w 750-tysięcznej Łodzi przestał być najdroższym traktem handlowym w naszym regionie. Więcej za wynajem lokalu na sklep trzeba dziś zapłacić w dużo mniejszych miastach - przy ul. Słowackiego w Piotrkowie Trybunalskim (miasto 78-tysięczne) i przy ul. Kościuszki w Bełchatowie (62 tysięcy mieszkańców).
- Miesięczne czynsze najmu powierzchni handlowych na parterach kamienic wahają się dziś na Piotrkowskiej w granicach 80-100 zł za metr kwadratowy - mówi Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości. - Jeszcze kilka lat temu stawki sięgały tu 290 zł, a w latach 90. minionego wieku ulica Piotrkowska była najdroższą ulicą w Polsce, przebijając nawet Chmielną w Warszawie. Znalezienie wolnego lokalu, nawet w bramie, graniczyło z cudem.
Na największe obniżki cen mogą liczyć kupujący mieszkania z segmentu popularnego.
Klienci wolą — zamiast bonusów, których koszt i tak jest ukryty w cenie mieszkania — opusty cenowe i możliwość ich negocjacji. Głównym problemem nabywców nieruchomości pozostaje ograniczona dostępność kredytów hipotecznych.
— Sytuacja na rynku kredytowym nie sprzyja zakupom z tzw. górnej półki. Nawet zamożnym klientom dużo łatwiej zdecydować się na kupno łatwo zbywalnego mieszkania — z segmentu popularnego, niedużego, w dobrej lokalizacji. Klienci starają się obniżyć ryzyko zakupu i niechętnie biorą kredyty na kilkadziesiąt lat, o bardzo wysokiej racie miesięcznej — twierdzi Anna Wrzesień-Berezowska, dyrektor działu nieruchomości mieszkaniowych Ober-Haus.
Mieszkanie z segmentu popularnego jest bezpiecznym rozwiązaniem, bo zawsze znajdą się chętni do jego wynajęcia. A jeśli właściciela stać na większe lokum, łatwiej sprzeda typowe dwu- lub trzypokojowe mieszkanie niż luksusowy apartament.
Ten, kto w przyszłorocznych wyborach dostanie od łodzian gwiazdę szeryfa miasta, nie znajdzie w biurku ustępującego prezydenta aktualnej i wyczerpującej informacji o tym, ilu i jakich właścicieli ma ponad 37.000 łódzkich budynków mieszkalnych.
Wiedza o faktycznych zasobach budowlanych miasta i ich wszystkich właścicielach dopiero się rodzi w miejskim ośrodku dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej. Dyrektor tej placówki, Jan Schnerch, przyznaje, że w katalogu, którym dysponuje, jest tylko 70 proc. budynków. Dopiero gdy reszta, czyli około 11.100, też zostanie dokładnie zinwentaryzowana, kompletny, każdy łodzianin będzie mógł otworzyć w komputerze stronę Wojewódzkiego Urzędu Statystycznego i sprawdzić, pod czyim dachem i na czyim gruncie mieszka.
Pracujemy mniej niż warszawiacy i poznaniacy, coraz więcej wydajemy na kulturę i rozrywkę. A nasze województwo ma duży potencjał w postaci... użytków rolnych, które stanowią aż 70 proc. regionu.
Raport o życiu w regionach Polski opublikował właśnie Główny Urząd Statystyczny. Podaje w nim między innymi, w których rejonach mieszkańcy pracują najwięcej. W Łódzkiem średnia wynosi 1670 godzin rocznie - mniej więcej tyle co średnia w całym kraju.
Czy niższy podatek od wynajmu mieszkań skłoni wynajmujących do rozliczania się z fiskusem i tym samym do ograniczenia szarej strefy? Eksperci niespecjalnie na to nie liczą.
Rząd przyjął zgłoszoną przez ministra infrastruktury nową stawkę zryczałtowanego podatku od wynajmu mieszkań. Eksperci są sceptyczni co do skuteczności tego typu zachęt. – Można szacować, że ok. 50 proc. najmów odbywa się w szarej strefie. Chodzi o tych, którzy zmuszeni są do wynajęcia mieszkania czy pokoju kosztem własnych potrzeb z uwagi na trudną sytuację materialną. Dla nich każdy grosz się liczy – mówi Grzegorz Nowacki z Warszawskiej Giełdy Lokali i Nieruchomości.
Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, uważa, że szara strefa na rynku najmu jest znacznie gorsza. – Moim zdaniem co najmniej 80 – 90 proc. wynajmów to szara strefa. I te kosmetyczne, żeby nie powiedzieć pozorne, zmiany przepisów, niczego tu nie wnoszą – ocenia Tomasz Błeszyński.

