Czas przestać projektować budynki wyłącznie na zimę.
Jeszcze kilkanaście lat temu fale upałów traktowaliśmy jako krótkotrwałą anomalię pogodową. Dziś stają się one nową rzeczywistością klimatyczną.
Temperatury przekraczające 35°C, tropikalne noce i coraz dłuższe okresy bez opadów nie są już wyjątkiem, lecz zjawiskiem, które w coraz większym stopniu wpływa na funkcjonowanie miast, budynków i całego rynku nieruchomości.
Polskie budownictwo przez dekady projektowano przede wszystkim z myślą o ochronie przed mrozem. Obowiązujące przepisy, standardy techniczne i sposób myślenia inwestorów koncentrowały się na ograniczeniu strat ciepła zimą. Tymczasem największym wyzwaniem XXI wieku staje się przegrzewanie budynków latem.
Mieszkania zamieniają się w piekarniki
Najbardziej odczuwalnym skutkiem fal upałów jest gwałtowne przegrzewanie mieszkań. Szczególnie dotyczy to lokali na ostatnich kondygnacjach oraz mieszkań z dużymi przeszkleniami od strony południowej i zachodniej. Temperatura wewnątrz takich lokali często przekracza 33–35°C, a nagrzane ściany i stropy oddają ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca.
Problem potęgują tzw. noce tropikalne, kiedy temperatura na zewnątrz nie spada poniżej 20°C. W takich warunkach naturalne przewietrzanie przestaje być skuteczne, a mieszkańcy przez wiele dni nie mają możliwości schłodzenia swoich mieszkań.
Coraz częściej komfort termiczny przestaje być kwestią wygody, a staje się problemem zdrowotnym. Dla osób starszych, dzieci oraz osób przewlekle chorych wielodniowe przebywanie w przegrzanych pomieszczeniach może stanowić realne zagrożenie życia.
Upały obnażają słabości polskich budynków
Wysokie temperatury ujawniają również problemy techniczne, które dotychczas pozostawały niewidoczne.
Rosnące zapotrzebowanie na klimatyzację powoduje gwałtowne skoki zużycia energii elektrycznej. W wielu miejscach przestarzałe sieci energetyczne nie były projektowane z myślą o tak dużych obciążeniach, co zwiększa ryzyko awarii oraz lokalnych blackoutów.
Podobnie wygląda sytuacja z instalacjami wodnymi. W czasie upałów znacząco wzrasta zużycie wody, co prowadzi do spadków ciśnienia, zwłaszcza na wyższych kondygnacjach budynków. Dodatkowym problemem jest kondensacja pary wodnej na niezaizolowanych przewodach z zimną wodą. W efekcie dochodzi do zawilgocenia szachtów instalacyjnych oraz rozwoju pleśni.
Nie pozostaje bez znaczenia również wpływ wysokich temperatur na trwałość materiałów budowlanych. Powtarzające się cykle nagrzewania i wychładzania powodują naprężenia konstrukcyjne, przyspieszając powstawanie spękań elewacji, uszkodzeń dachów czy degradację materiałów wykończeniowych.
Paradoks energooszczędności
Jednym z największych paradoksów współczesnego budownictwa jest to, że wiele budynków po termomodernizacji zaczyna latem funkcjonować jak termos.
Poprawa izolacyjności cieplnej była konieczna z punktu widzenia oszczędności energii. Jednak często zapominano o drugim elemencie równania – skutecznej ochronie przed przegrzewaniem.
Jeżeli budynek posiada grubą warstwę izolacji, szczelną stolarkę okienną i jednocześnie nie ma odpowiedniej wentylacji oraz zewnętrznych osłon przeciwsłonecznych, ciepło pozostaje wewnątrz przez wiele godzin.
Podobny problem dotyczy nowych inwestycji deweloperskich. Moda na ogromne przeszklenia poprawia estetykę budynków, ale bez rolet zewnętrznych czy żaluzji fasadowych prowadzi do intensywnego nagrzewania wnętrz.
Beton zamiast zieleni
Na problemy samych budynków nakłada się sposób projektowania naszych miast.
Dominacja betonu, asfaltu i szczelnych nawierzchni powoduje powstawanie zjawiska Miejskiej Wyspy Ciepła. W ciągu dnia powierzchnie te pochłaniają ogromne ilości energii słonecznej, a nocą oddają ją do otoczenia. W rezultacie temperatura w centrach miast pozostaje znacznie wyższa niż na terenach podmiejskich.
Brak zieleni, drzew i powierzchni biologicznie czynnych sprawia, że miasta tracą swoją naturalną zdolność do chłodzenia. To właśnie dlatego nawet dobrze zaprojektowany budynek będzie miał problemy z oddawaniem ciepła, jeśli znajduje się w całkowicie zabetonowanym otoczeniu.
Klimat zaczyna wyceniać nieruchomości
Jeszcze do niedawna o wartości mieszkania decydowały przede wszystkim lokalizacja, metraż czy standard wykończenia. Coraz więcej wskazuje na to, że do tej listy dołącza odporność budynku na zmiany klimatu.
Kupujący coraz częściej zwracają uwagę na komfort cieplny. Interesują ich ekspozycja mieszkania, obecność rolet zewnętrznych, ilość zieleni wokół budynku czy jakość wentylacji.
Lokale podatne na przegrzewanie mogą stopniowo tracić na atrakcyjności i wartości rynkowej. Z kolei inwestycje oferujące pasywne metody chłodzenia, dobrze zaprojektowaną zieleń oraz nowoczesne rozwiązania techniczne będą zyskiwać przewagę konkurencyjną.
W praktyce oznacza to, że zmiany klimatyczne zaczynają wpływać nie tylko na koszty eksploatacji budynków, ale również na ich wartość inwestycyjną.
Jak przygotować budynki na nową rzeczywistość?
Nie istnieje jedno rozwiązanie problemu przegrzewania budynków. Najlepsze efekty daje połączenie kilku działań.
Największą skuteczność zapewniają zewnętrzne osłony przeciwsłoneczne – rolety, żaluzje fasadowe czy markizy – które zatrzymują promieniowanie jeszcze przed szybą. Znacznie lepiej sprawdzają się niż klasyczne rolety montowane wewnątrz mieszkań.
Równie istotna jest modernizacja wentylacji. Systemy mechaniczne z odzyskiem ciepła, odpowiednio zaprojektowane nawiewniki oraz możliwość automatycznego chłodzenia nocnego pozwalają ograniczyć przegrzewanie bez konieczności intensywnego korzystania z klimatyzacji.
Nie można również zapominać o błękitno-zielonej infrastrukturze. Drzewa, zielone dachy, pnącza na elewacjach oraz retencja wód opadowych skutecznie obniżają temperaturę otoczenia i ograniczają efekt miejskiej wyspy ciepła.
Potrzebna jest zmiana przepisów
Największym wyzwaniem pozostaje jednak dostosowanie prawa budowlanego do nowych realiów klimatycznych.
Przepisy powinny przestać koncentrować się wyłącznie na ochronie przed zimnem i zacząć uwzględniać komfort użytkowników podczas ekstremalnych upałów.
W praktyce oznacza to konieczność wprowadzenia obowiązkowych analiz przegrzewania budynków już na etapie projektowania, stosowania zewnętrznych osłon przeciwsłonecznych przy dużych przeszkleniach, promowania dachów zielonych i technologii odbijających promieniowanie słoneczne oraz zwiększenia udziału terenów biologicznie czynnych w nowych inwestycjach.
Coraz większego znaczenia nabiera również projektowanie osiedli przygotowanych do niskoemisyjnego chłodzenia oraz obowiązkowa ocena odporności budynków na skutki zmian klimatu.
Budynki przyszłości muszą chronić także przed upałem
Przez dziesięciolecia nauczyliśmy się skutecznie zabezpieczać budynki przed mrozem. Dziś stoimy przed podobnym wyzwaniem związanym z upałami.
Zmiany klimatyczne nie są już prognozą na odległą przyszłość. Wpływają na codzienne życie mieszkańców, koszty utrzymania nieruchomości oraz decyzje inwestorów. Komfort cieplny staje się nowym standardem jakości budynków, a odporność na ekstremalne temperatury będzie w najbliższych latach jednym z najważniejszych kryteriów oceny nieruchomości.
Im szybciej dostosujemy przepisy, technologie i sposób projektowania do nowych warunków klimatycznych, tym większa szansa, że polskie miasta pozostaną miejscem bezpiecznym, zdrowym i atrakcyjnym do życia.
Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości
Biznes - Nieruchomości - Gospodarka 21.07.2026
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie treści zamieszczonych na blogu bez podania autora lub źródła jest zabronione.
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


