Gminne plany ogólne powinny poprawić sytuację.

Ceny gruntów pod zabudowę jednorodzinną rosną. Często są windowane przez nierealne oczekiwania sprzedających i obietnice nieprofesjonalnych pośredników. Jednocześnie sporo ziemi leży odłogiem.

Ceny działek pod zabudowę jednorodzinną podrożały w ciągu ostatniego roku we wszystkich największych miastach – wynika z najnowszych danych o transakcjach zebranych przez firmę Cenatorium. Najbardziej w Warszawie i Wrocławiu (powyżej 11 proc.), najmniej w Gdańsku (0,4 proc.). Eksperci Cenatorium przewidują pogorszenie sytuacji kupujących grunty budowlane w nadchodzącym półroczu – uważa tak aż 60 proc. z nich. Stabilizację sytuacji przewiduje 40 proc. i nikt nie spodziewa się poprawy. Na rynku panuje deficyt działek, na których można szybko rozpocząć inwestycje, a ceny tych dostępnych często są nieracjonalnie zawyżone.

Pośrednicy obiecują zbyt wiele właścicielom ziemi

– Sytuacja na rynku gruntów budowlanych ulega systematycznemu pogarszaniu z uwagi na bardzo silny wpływ przypadkowych pośredników, a także pozbawionych skrupułów, na szczęście nielicznych, projektantów, którzy bezpodstawnie obiecują sprzedającym grunty złote góry, uniemożliwiając następnie deweloperom racjonalną zabudowę danego gruntu – mówi Sławomir Horbaczewski, analityk rynku, były prezes i wiceprezes giełdowych spółek deweloperskich.

Według niego skutkuje to występowaniem w każdym regionie kraju wciąż niezagospodarowanych gruntów pod zabudowę, których właściciele co rusz podnoszą cenę czy usztywniają warunki sprzedaży, kierując się oderwanymi od rzeczywistości obietnicami. Zwraca też uwagę na pojawiające się często w obrocie gruntami wielowarstwowe pośrednictwo.

– Siłą rzeczy ceny tych gruntów są tak wysokie, że deweloperzy pomniejszają standard zabudowy, aby zmieścić się na rynku ze swoją marżą. Niestety jest to proces nieodwracalny wobec odejścia wiele lat temu od licencjonowania pośrednictwa w nieruchomościach – mówi Sławomir Horbaczewski.

Plany ogólne ustabilizują sytuację gruntów

Według Tomasza Błeszyńskiego, doradcy rynku nieruchomości, segment gruntów budowlanych w Polsce znajduje się obecnie w momencie przełomowym, a jednym z najważniejszych czynników wpływających na jego przyszłość są plany ogólne opracowywane przez gminy w ramach reformy planistyki. Mają one zastąpić dotychczasowe studia uwarunkowań i być wiążącym dokumentem do tworzenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Pierwotnie miały być gotowe do 31 grudnia 2025 r., jednak termin został wydłużony do 31 sierpnia 2026 r.

– Przez wiele lat duża część obrotu opierała się na gruntach kupowanych z potencjałem, często bez miejscowego planu, ale z możliwością uzyskania warunków zabudowy. Nowe regulacje mogą jednak znacząco ograniczyć taką praktykę i zwiększyć znaczenie terenów o jasno określonym przeznaczeniu – mówi Tomasz Błeszyński.

W efekcie rośnie różnica między działkami rzeczywiście przygotowanymi pod inwestycje, a gruntami o wyłącznie spekulacyjnym charakterze.

– W krótkim terminie rynek może stać się bardziej ostrożny i mniej płynny, ponieważ wielu inwestorów oraz właścicieli czeka na ostateczne decyzje planistyczne gmin. Dotyczy to szczególnie terenów podmiejskich i gruntów rolnych kupowanych z myślą o przyszłym przekształceniu. Jednocześnie atrakcyjne działki z dostępem do infrastruktury, objęte miejscowymi planami i położone w silnych lokalizacjach, prawdopodobnie utrzymają wartość, a nawet będą dalej drożeć – przewiduje Tomasz Błeszyński.

Paweł Berłowski Puls Biznesu 10.06.2026

Źródło: https://www.pb.pl/posrednicy-z-przypadku-psuja-rynek-gruntow-gminne-plany-ogolne-powinny-poprawic-sytuacje/


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


 Ilustracja - zdjęcie: Tomasz Błeszyński