W Polsce dostępność tanich mieszkań na wynajem będzie większa - powtarzają politycy koalicji rządzącej.

Póki co to jedynie polityczne obietnice. A jaka jest rzeczywistość?

Okazuje się, że wynajem w naszym kraju w porównaniu do pensji jest tak drogi, że pochłania większość pensji Polaków. To przekłada się na odroczenie decyzji o założeniu rodziny, a także brak możliwości odłożenia pieniędzy na własną nieruchomość.

Problem z dostępnością mieszkań w Polsce jest i to duży. Nie kwestionują tego nawet politycy koalicji rządzącej, jak i ci, którzy tworzą opozycję. Okazuje się, że sytuacja z trudnej w ostatnich latach staje się powoli dramatyczna. Wynajem jest coraz droższy, a pensje Polaków rosną zbyt wolno. W porównaniu do europejskiej średniej, Polacy znajdują się w bardzo trudnej sytuacji, bo na wynajem mieszkania muszą wydawać połowę swoich dochodów lub nawet więcej. Średnia europejska jest znacznie niższa. To między 25 a 30% dochodu na mieszkanie w Zachodniej Europie - wylicza Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

W Polsce, w zależności od mieszkania i dochodów może to być od 40 nawet do 75% pensji.  Na tle Europy Polska wypada coraz słabiej w relacji „dochód – koszt mieszkania". Nie dlatego, że mieszkania są wyjątkowo drogie w sensie absolutnym, ale dlatego, że wynagrodzenia nie nadążają za tempem wzrostu kosztów życia w miastach. Najbardziej uderzający wniosek jest prosty: w Polsce problemem nie jest już liczba dostępnych mieszkań, lecz ich realna przystępność finansowa. Wynajem wciąż jest możliwy, ale coraz częściej odbywa się kosztem stabilności życiowej” - podkreśla Tomasz Błeszyński. 

Wynajem mieszkania w Polsce pochłania większość pensji Polaków

Koszt wynajmu mieszkania w Polsce spędza sen z powiek wynajmujących. Problem nie dotyczy tylko osób najmniej zarabiających, ale także tak zwanej klasy średniej, która jest zbyt bogata, aby ubiegać się o lokal komunalny, a zbyt biedna by móc pozwolić sobie na zakup własnego mieszkania. 

W 2026 roku w Polsce za wynajem kawalerki trzeba zapłacić średnio między 2 500 a 3 300 zł (kwoty z opłatami). W przypadku mieszkania dwupokojowego średnia jest znacznie wyższa, wynosi od 3 400 do 4 400 zł (z opłatami). Czyli więcej niż minimalne wynagrodzenie w naszym kraju, które przypomnijmy od 2026 roku wynosi około 3606 zł netto. To pokazuje, że osoby najmniej zarabiające, zwłaszcza, gdy są singlami nie mogą sobie pozwolić na wynajem większego lokalu. 

To mogą zrobić osoby zarabiające trochę więcej. Ale ich sytuacja również jest trudna. Średnie wynagrodzenie w Polsce w sektorze przedsiębiorstw w 2026 roku to około 9 tys. zł brutto, czyli blisko 6 500 zł netto. Należy zwrócić uwagę na to, że to średnia, która nie ma dużo wspólnego z realnymi zarobkami Polaków. Mediana jest wyraźnie niższa, co oznacza, że duża część Polaków zarabia realnie między 4 500 a 5 500 zł na rękę.

Dla przeciętnego pracownika wynajem mieszkania nie jest już neutralnym elementem budżetu, ale jednym z głównych czynników ograniczających jakość życia. W wielu przypadkach pochłania on połowę dochodu lub więcej, co automatycznie wypycha inne potrzeby na dalszy plan – oszczędności, inwestycje, a często także bezpieczeństwo finansowe” - zauważa  Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Jak dodaje doradca rynku nieruchomości, najdrożej jest w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu, ale presja cenowa obejmuje już także średnie miasta.

Jak wylicza Tomasz Błeszyński, przy dochodzie wynoszącym około 6 300 zł netto miesięcznie - co jak zaznaczyliśmy, to już znacznie więcej niż zarabia większość Polaków - wynajem kawalerki pochłania około 45% pensji, natomiast mieszkania dwupokojowego aż 60% poborów!

Przy pensji wynoszącej 5 tys. zł netto (co i tak jest wysoką pensją patrząc na polskie realia) wynajem kawalerki może pochłonąć grubo ponad 50% pensji, a dwupokojowego mieszkania nawet 70-75% dochodu. 

“Najbardziej niepokojący jest fakt, że problem nie dotyczy wyłącznie osób o najniższych dochodach. Coraz częściej obejmuje również osoby pracujące na pełen etat, z wykształceniem i stabilnym zatrudnieniem, czyli klasyczną klasę średnią. To właśnie ona znajduje się dziś w najtrudniejszym położeniu – zbyt „bogata" na wsparcie systemowe, ale zbyt „biedna", by wejść na rynek własności.

W efekcie powstaje strukturalna pułapka: wynajem staje się nie etapem przejściowym, lecz stanem permanentnym. A to oznacza długofalowe skutki społeczne – opóźnione decyzje o założeniu rodziny, mniejszą mobilność kapitałową i rosnące poczucie finansowej presji mimo pracy na pełen etat” - zauważa Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Przez drogi wynajem Polaków stać na coraz mniej

Drogie czynsze powodują, że Polacy mogą odłożyć coraz mniej pieniędzy, o ile w ogóle mogą to zrobić. Przy wydatkach na wynajem mieszkania rzędu 2 500 - 3000 zł w przypadku singla lub 4000 - 5000 tys. zł w przypadku pary, biorąc pod uwagę wysokość dochodów i inne wydatki może okazać się, że comiesięczna próba odłożenia pieniędzy kończy się fiaskiem. 

Jak wyliczył Tomasz Błeszyński, singiel, który zarabia 6 300 zł netto (co po raz kolejny podkreślam jest wysokim dochodem, jak na polskie warunki) wydając 2 900 zł na mieszkanie i 2 700 zł na życie może miesięcznie zaoszczędzić zaledwie 700 zł.

To nie jest bufor bezpieczeństwa. To margines błędu” - podkreśla doradca rynku nieruchomości. 

Lepiej sytuacja wygląda w przypadku pary, która łącznie przy takich zarobkach ma dochód na poziomie 12 600 zł (to oczywiście sytuacja czysto teoretyczna, bo rzadko zdarza się, aby osoby tworzące parę miały takie same zarobki, w tym przypadku na dość wysoki poziomie). Wówczas wydając 3 800 zł na mieszkanie i 4 500 zł na życie mogliby miesięcznie zaoszczędzić około 4 300 zł miesięcznie. 

Kamil Markiewicz FXMAG 13.04.2026

Źródło: https://www.fxmag.pl/nieruchomosci/polacy-nie-maja-gdzie-mieszkac-ekspert-problemem-nie-jest-juz-liczba-dostepnych-mieszkan-lecz-ich-realna-przystepnosc-finansowa


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


 Ilustracja - zdjęcie: FAXMAG