Jest plan na mieszkania społeczne.
Resort rozwoju kończy prace nad projektem przepisów, które mają ułatwić budowę tanich mieszkań społecznych. W ciągu 10 lat może powstać nawet 370 tys. lokali.
Reforma ma ułatwić dostęp do lokali osobom młodym, których nie stać na kredyt, oraz ulżyć emerytom. Mieszkań społecznych nie będzie można jednak wykupić na własność.
— Czy polskie społeczeństwo — od dekad przywiązane do idei własności — jest gotowe na taki model? — zastanawia się Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, w rozmowie z "Faktem".
200 mld zł — taką kwotę w ciągu najbliższych dziesięciu lat mogą przekroczyć inwestycje mieszkaniowe ze wsparciem Banku Gospodarstwa Krajowego. Spółdzielnie mieszkaniowe, towarzystwa budownictwa mieszkaniowego (TBS) i społeczne inicjatywy mieszkaniowe (SIM) mogłyby starać się o granty i kredyty rozłożone na 50 lat pod inwestycje. Cel jest jeden — resort rozwoju chce przyspieszyć budowę mieszkań dla osób o niskich i średnich dochodach.
— Deficyt mieszkań dostępnych cenowo to problem w szczególności młodych ludzi w Polsce. Chcemy ostatecznie określić warunki, na podstawie których będą oni mieli prostą drogę do najmu mieszkania społecznego — informuje wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski.
Z rządowych szacunków wynika, że może powstać nawet 370 tys. mieszkań w ciągu 10 lat.
— Przez lata państwo praktycznie abdykowało z aktywnej polityki mieszkaniowej, oddając rynek niemal wyłącznie mechanizmom komercyjnym. Efekty widzimy dziś bardzo wyraźnie: wysokie ceny mieszkań, rosnące czynsze, ograniczoną dostępność kredytów i coraz większe wykluczenie mieszkaniowe młodych ludzi oraz rodzin o umiarkowanych dochodach. Sam fakt, że mieszkalnictwo stało się jednym z głównych tematów debaty publicznej, należy więc ocenić pozytywnie — tak o proponowanych zmianach mówi "Faktowi" Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości.
Oto lista zmian dla najemców — brak wkładu dla młodych i niższe czynsze dla seniorów
Kluczowa będzie kwestia tzw. partycypacji, czyli wkładu własnego. Obecnie wynosi on nawet do 30 proc. kosztów budowy, a po zmianach ma nie przekraczać 10 proc. Co więcej, resort planuje utworzenie specjalnej puli mieszkań dla osób do 35. roku życia, które zostaną całkowicie zwolnione z konieczności wnoszenia jakiejkolwiek wpłaty.
Projekt ustawy wprowadza także instytucję rad najemców, które mają dbać o interesy lokatorów.
— Projekt przewiduje, że osoby o wyższych dochodach będą ponosić koszty najmu w sposób proporcjonalnie wyższy od osób spełniających kryteria dochodowe — mówi wiceminister rozwoju. Z drugiej strony — w przypadku nagłego spadku zarobków, np. lokatorzy będą mogli liczyć na niższy czynsz.
— Jednocześnie najemcy, których dochody po osiągnięciu wieku emerytalnego spadną, będą mogli liczyć na znaczące obniżki — mówi wiceminister rozwoju Tomasz Lewandowski.
Mieszkania społeczne nie będą na własność
Resort wychodzi też z propozycją weryfikacji dochodowej najemców.
— Dlaczego ktoś, kto zarabia 20 tys. netto ma płacić czynsz na poziomie 7 zł za metr kwadratowy? — dopytuje wiceminister. W związku z tym gminy zyskają uprawnienie do weryfikacji dochodowej wszystkich umów najmu, również tych starych, odziedziczonych.
Tak weryfikacja dochodów miałaby być dokonywana w przypadku wszystkich najemców mieszkań komunalnych co 3 lata. Natomiast w przypadku najemców mieszkań z zasobu TBS lub SIM, którzy partycypowali w kosztach kwotą poniżej 10 proc. miałaby być cykliczna, prowadzona jednak nie rzadziej niż co 3 lata.
Co więcej, ma być całkowity zakaz zbywania na rzecz najemców mieszkań wybudowanych z bezzwrotnym wsparciem finansowym. Zakaz dotyczyć będzie zarówno społecznego zasobu czynszowego i społecznego zasobu lokatorskiego, ale też mieszkaniowego zasobu gminy.
— Zakaz sprzedaży lokali wybudowanych przy wykorzystaniu bezzwrotnego wsparcia publicznego ma chronić trwałość zasobu społecznego i ograniczyć sytuacje, w których publiczne pieniądze de facto finansują późniejszą prywatną akumulację majątku. Z perspektywy interesu państwa i efektywności wydatkowania środków publicznych rozwiązanie to jest logiczne i zgodne z europejskim modelem trwałego budownictwa społecznego — mówi "Faktowi" Tomasz Błeszyński. Jak podkreśla, to właśnie ten zapis może budzić najwięcej kontrowersji.
— Dla wielu rodzin mieszkanie społeczne było dotąd etapem przejściowym prowadzącym do stabilizacji życiowej i docelowo własności mieszkania. Projekt ustawy wyraźnie przesuwa system w kierunku modelu trwałego najmu społecznego, co oznacza istotną zmianę filozofii polityki mieszkaniowej państwa. Pytanie brzmi, czy polskie społeczeństwo — od dekad przywiązane do idei własności — jest gotowe na taki model — dodaje Błeszyński.
Rząd wraca do sprawy mieszkań? "Ruszyła kampania wyborcza"
Ekspert pozytywnie ocenia proponowane zmiany. Zwraca jednak uwagę na to, że pojawia się kolejny projekt ustawy dotyczący rynku mieszkaniowego.
— Kampania wyborcza ruszyła już pełną parą, a wraz z nią rozpoczęła się walka o "rząd dusz" wyborców coraz mocniej dotkniętych kryzysem mieszkaniowym — mówi nam Tomasz Błeszyński.
— Praktycznie co tydzień pojawiają się nowe propozycje ustaw, programów i reform, których celem ma być naprawa problemów narastających od lat — szczególnie w obszarze rynku nieruchomości i dostępności mieszkań. Problem polega jednak na tym, że liczba zapowiedzi zaczyna przewyższać liczbę realnych działań. Trudno już zliczyć, ile projektów mieszkaniowych trafiło w ostatnich miesiącach do debaty publicznej, ale znamienne jest jedno — jak dotąd żaden nie został skutecznie wdrożony w formie stabilnej i kompleksowej reformy — podkreśla ekspert Błeszyński.
Fakt 23.05.2026
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Ilustracja - zdjęcie: https://www.fakt.pl

