Dziedziczenie zmieni rynek mieszkaniowy.
Czy dzięki silnemu przywiązaniu do własności w Polsce, przyszłe pokolenia nie będą musiały martwić się o zaciąganie wysokich kredytów na kupno mieszkania czy domu?
Będą przecież dziedziczyć. Po dziadkach i rodzicach. Niektórzy nawet po kilka nieruchomości.
"Moje dzieci nie będą miały problemu z wysokimi ratami kredytów. W ogóle nie będą musiały go zaciągać" – napisał Aleksander na jednym z forów kredytowych, gdzie rozgorzała dyskusja o wysokości stóp procentowych w Polsce.
Ma 37 lat i dwoje dzieci w wieku przedszkolnym. Jego wpis rozpoczął na forum dyskusję o przyszłości rynku mieszkaniowego w sytuacji, gdy proces nabywania mieszkania przez dziedziczenie będzie tylko przebierał na sile.
Trzy nieruchomości i kawałek
Aleksander jest jedynakiem. Jeszcze gdy był na studiach, jego rodzice się rozwiedli. – Tata ma swoje mieszkanie, mama swoje. To oznacza, że po ich śmierci będę właścicielem dwóch mieszkań. Ale żyją jeszcze moi dziadkowie po stronie mamy i taty – opowiada.
Jedni mieszkają w domu, drudzy w mieszkaniu. – Dom jest już zapisany na mnie, w przypadku mieszkania do podziału jest, oprócz mnie, dwóch wnuków, czyli dostanę trzy nieruchomości i część czwartej. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej, że moim dwojgu dzieciom przekażę trzy nieruchomości i kawałek, a dodając jeszcze tę, w której mieszkamy obecnie – cztery nieruchomości i część kolejnej. Mogą w nich zamieszkać lub je spieniężyć – mówi. Nieruchomość w spadku w przyszłości otrzyma także żona Aleksandra. Rodzice zapisali jej i siostrze dom, w którym mieszkają. Nasze dzieci są zabezpieczone na przyszłość – twierdzi Aleksander.
Dwie nieruchomości przed czterdziestką
Kaja też jest przed czterdziestką, odziedziczyła już dwie nieruchomości. – Najpierw zmarła moja mama, kilka lat później tata. Oboje ciężko chorowali. Odziedziczyłyśmy z siostrą dom. Sprzedałyśmy go i podzieliłyśmy się pieniędzmi. Dwa lata temu zmarła nasza babcia i dostałyśmy w spadku mieszkanie. Wystawiłyśmy na sprzedaż, a kupiec szybko się znalazł. Dzięki temu spłaciłyśmy kredyty za swoje nieruchomości – mówi.
Dodaje, że żyją jeszcze dziadkowie po stronie taty. Dom, w którym mieszkają, będzie jednak do podziału z ciocią.
Bogumiła jest od dwóch lat na emeryturze. Niedawno do majątku jej i męża weszły dwie nieruchomości – po rodzicach i teściach. – Dom po rodzicach już sprzedaliśmy. Pieniędzmi obdzieliliśmy dzieci, mogły dzięki temu nadpłacić swoje kredyty. Dom po teściach jest do podziału między męża i jego brata. Brat zastanawia się, czy w nim zamieszkać. Jeśli się zdecyduje – spłaci rodzeństwo, jeśli nie – to nieruchomość trafi na sprzedaż, a pieniędzmi się podzielą – wyjaśnia Bogumiła.
Swój dom ona i mąż zapisali już dzieciom, zapewniając sobie jednak dożywotnie korzystanie z nieruchomości.
Podaż wzrośnie
Dziedziczenie może znacząco poprawić sytuację materialną, ale trzeba na nie poczekać, tym bardziej że średnia długość życia w Polsce stale się wydłuża. W 2024 roku mężczyźni żyli przeciętnie 74,93 roku, natomiast kobiety – 82,26 roku. Porównując z 1990 rokiem, to w przypadku mężczyzn długość życia wzrosła o 8,7 roku, a kobiet o 7 lat.
Jaki może być wpływ dziedziczenia na rynek? Wiele osób dzięki odziedziczonym nieruchomościom nie będzie musiało kupować dla siebie mieszkań czy domów, inne, jeśli zdecydują się na spieniężenie spadku, nie będą musiały zaciągać kredytów, a jeszcze inne – będą mogły spłacić posiadane zobowiązania.
Może zmniejszyć się popyt na mieszkania, a jednocześnie zwiększyć ich podaż, co w konsekwencji będzie sprzyjało stabilizacji cenowej. Większa może być także podaż mieszkań na wynajem – na przykład dzieci Aleksandra mogą dwie nieruchomości przeznaczyć na własne cele mieszkaniowe, a dwie kolejne wynająć.
Wpływ na rynek będzie zależał przede wszystkim od tego, na jakie działania zdecydują się spadkobiercy. Już teraz widać bardzo różne podejście do dziedziczonych nieruchomości.
Jedni trzymają, inni sprzedają
Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, zauważa, że na rynek trafia coraz więcej odziedziczonych nieruchomości.
– Sprzedaż nieruchomości odziedziczonych po rodzicach lub dziadkach to zjawisko, które w ostatnich latach coraz częściej pojawia się na rynku. Przyczyn jest kilka i są one zróżnicowane w zależności od rodzaju nieruchomości, sytuacji finansowej spadkobierców oraz ich podejścia do życia i inwestowania – zauważa.
W przypadku mieszkań, jak twierdzi, decyzja o sprzedaży zapada stosunkowo rzadko.
– Mieszkania pozostają towarem deficytowym, a ich wartość – szczególnie w dużych miastach – systematycznie rośnie. Dlatego młodzi ludzie, jeśli tylko nie są zmuszeni do sprzedaży, zazwyczaj decydują się na remont, podniesienie standardu i zatrzymanie lokalu dla siebie. Do czasu faktycznego wykorzystania mieszkanie bywa wynajmowane, co daje dodatkowy dochód – twierdzi.
Decyzja o sprzedaży pojawia się najczęściej w dwóch przypadkach.
– Po pierwsze, gdy lokal znajduje się w kamienicy, jest bardzo zniszczony, a remontu jest nieopłacalny. Po drugie, gdy mieszkanie jest "nadmiarowe", a spadkobiercy mają już zapewnione miejsce do życia. Wówczas sprzedaż staje się sposobem na uwolnienie kapitału i jego reinwestowanie, czasem również poza granicami kraju – wskazuje.
Zdarzają się także sytuacje losowe: problemy zdrowotne, kłopoty finansowe czy nieudana działalność gospodarcza. W takich przypadkach odziedziczone mieszkanie pełni funkcję "koła ratunkowego" dla domowego budżetu.
Znacznie bardziej skomplikowana, jak mówi Tomasz Błeszyński, jest sytuacja w przypadku domów jednorodzinnych.
– Nieruchomości odziedziczone po dziadkach, a często również po rodzicach, to budynki wieloletnie, nierzadko mocno zużyte, wznoszone w technologiach i standardach, które dziś są przestarzałe. Do tego dochodzi niemodna architektura i wysokie koszty modernizacji. Młodzi spadkobiercy stają wówczas przed wyborem: albo wyburzyć stary dom i wykorzystać samą działkę pod nową, nowoczesną zabudowę, albo – jeśli koszty takiego przedsięwzięcia są zbyt wysokie – sprzedać nieruchomość w całości. W obu przypadkach decydujący jest rachunek ekonomiczny, a nie sentyment – zauważa doradca nieruchomości.
W decyzji o sprzedaży nieruchomości nie bez znaczenia jest także zmiana mentalności.
– Współczesne młode pokolenia mają inne priorytety niż ich rodzice czy dziadkowie. Częściej stawiają na mobilność, podróże, zmianę miejsca zamieszkania i pracy. Inwestują w startupy, rynki finansowe czy kryptowaluty, a nieruchomości coraz częściej postrzegają jako aktywo mało elastyczne i potencjalnie problematyczne w dłuższym horyzoncie. Dla wielu młodych ludzi gromadzenie majątku na przyszłość ustępuje chęci korzystania z życia tu i teraz. Widzą oni, że poprzednie pokolenia często przez dekady oszczędzały i inwestowały, nie zawsze mając możliwość realnie nacieszyć się zgromadzonym majątkiem – mówi Tomasz Błeszyński.
Dwa ważne zjawiska
Oprócz dziedziczenie także zmiany demograficzne będą kształtowało rynek nieruchomości w przyszłości. Według wstępnych danych GUS na koniec września 2025 roku liczba ludności Polski wyniosła ok. 37 mln. Urząd szacuje, że do 2060 roku ludność Polski zmniejszy się o ponad sześć milionów osób, a populacja wyniesie wtedy około 30,9 mln.
Jak mówiła w rozmowie z serwisem Wyborcza.biz prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska, ekonomistka, prezeska honorowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, że zapotrzebowanie na nieruchomości - a tym samym - rozpiętość między popytem a podażą mogą się zmniejszać.
W przyszłości, przy utrzymywaniu się niekorzystnych trendów, nie można nawet wykluczyć sytuacji, że podobnie jak w innych krajach np. we Włoszech, niektóre samorządy będą zmuszone oddawać nieruchomości za symboliczne 1 zł, by ktoś chciał w danej miejscowości w ogóle mieszkać – twierdziła.
Dr hab. Michał Głuszak, ekonomista, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, dodaje, że ten proces częściej będzie występował w mniejszych ośrodkach miejskich, a rzadziej w dużych aglomeracjach, zwłaszcza takich jak Kraków czy Warszawa, które wciąż przyciągają nowych młodych mieszkańców.
– Charakter i skala wyzwań dla rynku mieszkaniowego na pewno będą zróżnicowane, podobnie jak w innych krajach europejskich zmagających się z tego rodzaju problemami, np. Włoszech. W mojej ocenie będą nasilały się w małych miastach do 100 tys. mieszkańców, ale nie spodziewam się, żeby dotknęły w znacznym stopniu ośrodki większe, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości – mówił.
Justyna Sobolak Gazeta Wyborcza 13.01.2026
Źródło: https://wyborcza.biz/nie-tylko-demografia-dziedziczenie-zmieni-rynek-mieszkaniowy/
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


