Trwa wojna o spokój w blokach.

Samorządy i wspólnoty wciąż mogą ją wygrać. Nagła zmiana stanowiska w PiS, spotkanie okrągłego stołu, zaangażowanie w mediacje służb, a wreszcie zapowiedź szeregu poprawek w Sejmie - jeśli ktoś sądził, że sprawa regulacji najmu krótkoterminowego jest już zamknięta, grubo się mylił.

Jeszcze wszystko może się zdarzyć. Rząd 14 lipca przyjął projekt zmian w ustawie o usługach hotelarskich, przygotowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, którego celem jest uregulowanie rynku najmu krótkoterminowego. Projekt na dzień przed posiedzeniem rządu został jednak mocno okrojony.

Minister sportu, Jakub Rutnicki, usunął z niego zapisy, dające nowe uprawnienia samorządom. Te w pierwotnym projekcie miały dostać prawo decydowania o tym, w których obszarach miast nie będzie można prowadzić najmu na doby – miałoby to przeciwdziałać dużemu nasyceniu apartamentów, szczególnie w centrach metropolii.

Pominięcie samorządów i wspólnot

W ustawie zabrakło nie tylko większych narzędzi dla gmin, ale również dla wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych. O takie uprawnienia postulowali posłowie Polski 2050, którzy przygotowali własny projekt ustawy w sprawie uregulowania rynku najmu krótkoterminowego. Po pierwszym czytaniu w Sejmie został on skierowany do dalszych prac. Pozostał w zamrażarce, a rząd procedował projekt resortu sportu.

Ostatecznie, przyjęty przez rząd projekt zakłada jedynie utworzenie Centralnego Wykazu Turystycznych Obiektów Noclegowych oraz wprowadza definicję najmu krótkoterminowego jako usługi hotelarskiej świadczonej przez okres krótszy niż 30 dni. Każdy obiekt po rejestracji ma otrzymać indywidualny numer identyfikacyjny, który będzie musiał być podawany m.in. ogłoszeniach. Tego wymagają od Polski przepisy unijne i na tym zdecydowano się poprzestać.

Okrojenie projektu ustawy tylko do rejestru, spowodowało falę negatywnych komentarzy. Minister sportu Jakub Rutnicki oraz wiceminister Ireneusz Raś, autorzy projektu, przyjętego przez rząd, zostali oskarżeni o uleganie lobby. Właściciele kwater mówili jednym głosem, że dawanie większych uprawnień gminom i wspólnotom, to zabijanie przedsiębiorczości i tworzenie niekonstytucyjnych rozwiązań.

Firma AirBnB Germany GmbH w stanowisku przekazanym w ramach konsultacji napisała, że „nieproporcjonalne ograniczenie prawa do prowadzenia najmu krótkoterminowego uderza zarówno w rodziny, które polegają na tym dochodzie, jak i w lokalnych przedsiębiorców, których obroty w dużej mierze zależą od obecności gości". Firma "uprzejmie wniosła" o zmiany w projekcie, w tym „usunięcie przepisów zezwalających radom gmin na tworzenie stref, w których działalność innych obiektów świadczących usługi hotelarskie jest zabroniona".

Jeden z zarządców kwater na najem krótkoterminowy w rozmowie z Wyborcza.biz broni rynku. Jak twierdzi, Warszawa podczas odbywających się koncertów na „narodowym" nie byłaby w stanie pomieścić wszystkich chętnych w hotelach. Poza tym, jak twierdzi, w apartamentach można spędzić noc o wiele taniej i oszczędzić na stołowaniu się na mieście. To znosi bariery w podróżach.

Stanowcza prośba premiera

Ale okrojenie przepisów to fatalne wiadomości dla gmin, a przede wszystkim mieszkańców. Osoby, których mieszkania sąsiadują z kwaterami, skarżą się na hałasy, burdy, głośne, alkoholowe libacje, uszkadzanie części wspólnych oraz ich zaśmiecanie.

Fala krytyki, jaka wylała się na rząd, szereg publikacji i głosów sprawiły, że premier Donald Tusk 28 lipca ogłosił, że poprosi ministrów, by jeszcze raz usiedli nad przepisami.

– Będę prosił, by usiąść i znaleźć takie rozwiązania, które skutecznie będą chroniły prawo turystów do taniego i fajnego miejsca do zatrzymania się podczas wyjazdu w góry czy nad morze, ale też dadzą narzędzia samorządom, by mogły logicznie zarządzać tymi zasobami oraz będą chroniły prawa lokatorów, w sytuacji, gdy najem krótkoterminowy zamienia ich życie w koszmar – podał Donald Tusk.

Premier ogłosił, że możliwe będzie wprowadzenie autopoprawki jeszcze przed pierwszym, wrześniowym posiedzeniem Sejmu, na którym posłowie mają zająć się projektem.

Bardzo was proszę, wykażcie maksimum dobrej woli i znajdźcie rozwiązania, które pogodzą skonfliktowane interesy – apelował Donald Tusk.

Nad przebiegiem prac ma czuwać minister koordynator służb specjalnych Tomasza Siemoniak. Decyzję premiera dobrze przyjęła ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, liderka Polski 2050. Jako jedyna spośród ministrów była przeciwna projektowi przyjętemu przez rząd, uważając, że nieuwzględnienie w przepisach samorządów i wspólnot nie jest de facto żadną regulacją rynku i skazuje mieszkańców na życie w sąsiedztwie imprezowni.

„Po Radzie Ministrów rządowa ustawa o krótkim najmie idzie do poprawy. Służby sprawdzą, co się stało przy pracach nad ustawą o AirBnB. Kolejny raz widać: stanie przy wartościach i interesie ludzi ma sens. Mieszkania mają służyć przede wszystkim do mieszkania. A ludziom w ich domach należy się spokój i bezpieczeństwo" - oceniła w serwisie X ministra.

Spotkanie okrągłego stołu

Po zapowiedzi premiera Donalda Tuska członkowie Koalicji 15 Października usiedli przy okrągłym stole i podjęli próbę wypracowania rozwiązań. Jak słyszymy od posłów, takie spotkania mają się odbywać regularnie aż do końca sierpnia.

Ale nawet jeśli na tym etapie nie dojdzie do konsensusu i wypracowania rozwiązań, to wiele zmienić może się w Sejmie. Poseł Polski 2050 Kamil Wnuk zapowiada, że jego ugrupowanie zgłosi do ustawy o najmie krótkoterminowym konkretne poprawki, które, jak zauważa, „lepiej ochronią mieszkańców, wspólnoty i samorządy".

Polska 2050 nie rezygnuje z tego, by dać większe prawa wspólnotom i spółdzielniom mieszkaniowym. – To mieszkańcy powinni mieć realny wpływ na to, co dzieje się w ich budynku. Proponujemy, aby: wspólnoty i spółdzielnie mogły wyrażać zgodę na prowadzenie najmu krótkoterminowego, mogły żądać wykreślenia lokalu z rejestru po trzech udokumentowanych naruszeniach porządku lub bezpieczeństwa w ciągu roku, miały możliwość nakładania wyższych opłat na lokale wykorzystywane pod najem krótkoterminowy – zaznacza poseł Kamil Wnuk.

Wyjaśnia, że jego ugrupowanie chce dać także większe kompetencje samorządom. Mogłyby one tworzyć strefy wolne od najmu krótkoterminowego oraz wprowadzać limity liczby dni lub miesięcy, w których taki najem może być prowadzony.

Swoje poprawki, dające większe narzędzia gminom i wspólnotom, zapowiedziało również Razem. Co ciekawe, jest duża szansa, że takie zmiany zyskają aprobatę, bo wszystko wskazuje na to, że kurs w sprawie regulacji najmu krótkoterminowego zmieniło PiS.

W Sejmie, podczas pierwszego czytania projektu ustawy autorstwa posłów Polski 2050, posłowie PiS krytycznie odnieśli się do zapisu, który dawałby wspólnotom narzędzie do blokowania kwater na doby. – To regulacja dla obywateli, czy pod określone interesy? Nie negujemy, że problemy istnieją, ale od tego są przepisy porządkowe: policja, regulaminy wspólnot. Nie trzeba tworzyć systemu, który ogranicza wolność gospodarczą i prawo własności. PiS ocenia krytycznie projekt w obecnym kształcie – pytał poseł PiS Marek Wesoły.

Ocenił, że to projekt głęboko ingerujący w prawo własności, swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Podkreślił, że na takiej ustawie zarobią duże podmioty i sektor hotelarski, stracą turyści, którzy za nocleg będą płacić więcej. Poseł PiS przyznał wprost, że PiS krytycznie ocenia projekt.

Tymczasem Przemysław Czarnek w serwisach społecznościowych opublikował nagranie, na którym apeluje, by w zakresie regulacji najmu krótkoterminowego oddać sprawy w ręce wspólnot i gmin. Zakłada możliwość wyłączania osiedli spod najmu. W wywiadach Czarnek podkreślił, że jego partia będzie domagała się wprowadzenia rozwiązań, dzięki którym nie tylko gminy, ale również wspólnoty mieszkaniowe będą mogły zadecydować o zakazie prowadzenia najmu krótkoterminowego na danym obszarze.

Narzędzia już są

Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości zauważa, że regulacja najmu krótkoterminowego musi uwzględniać interes różnych grup.

 – Każdy, kto choć raz mieszkał obok lokalu wynajmowanego na doby, wie, że częsta rotacja gości, nocne imprezy, hałas, niszczenie części wspólnych czy poczucie braku bezpieczeństwa potrafią skutecznie uprzykrzyć życie stałym mieszkańcom. Problem jest realny i nie można go bagatelizować. Jednocześnie warto pamiętać o drugiej stronie medalu. Prawo własności jest jedną z podstawowych wartości chronionych przez Konstytucję RP. Ograniczanie właścicielowi możliwości korzystania z własnej nieruchomości wyłącznie na podstawie decyzji wspólnoty mieszkaniowej mogłoby rodzić poważne wątpliwości konstytucyjne. Nie można bowiem zapominać, że każda ingerencja w prawo własności musi być proporcjonalna, uzasadniona ważnym interesem publicznym i wynikać z przepisów prawa – zauważa Tomasz Błeszyński.

Przypomina, że mieszkańcy i wspólnoty mają już narzędzia, z których można korzystać.

 – Jeżeli właściciel uporczywie narusza porządek domowy, wspólnota może: uchwalać regulaminy porządku, dokumentować naruszenia, kierować zawiadomienia do PINB, zawiadamiać Państwową Straż Pożarną, zgłaszać sprawy policji, występować na drogę cywilną. Najdalej idącym środkiem pozostaje art. 16 ustawy o własności lokali. To przepis, który pozwala wspólnocie żądać przed sądem przymusowej sprzedaży lokalu właściciela rażąco naruszającego porządek domowy. Jest to środek wyjątkowy, ale polskie prawo przewiduje go właśnie na najbardziej uciążliwe przypadki – wymienia Błeszyński.

Podkreśla też, że rosnąca liczba wyroków sądów administracyjnych pokazuje, że kierunek zmian jest jednoznaczny: mieszkanie, które faktycznie funkcjonuje jak hotel, będzie oceniane przez organy państwa zgodnie z rzeczywistym sposobem użytkowania, a nie wyłącznie według deklaracji właściciela.

– Nie potrzeba dziś kolejnych regulacji ani tworzenia nowych ustaw. Problem nie wynika z braku przepisów, lecz z ich niewystarczającego i niekonsekwentnego egzekwowania – mówi Tomasz Błeszyński.

Mieszkańcy, którzy borykają się z trudnym sąsiedztwem, twierdzą jednak, że obecne narzędzia nie dają im wystarczających możliwości. Policja i straż często odchodzą z kwitkiem, a postępowania sądowe trwają latami.

Justyna Sobolak Gazeta Wyborcza 12.08.2026

Źródło: https://wyborcza.biz/biznes/najem-krotkoterminowy-brak-narzedzi-dla-wspolnot-i-samorzadow


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


           Ilustracja - zdjęcie Gemini AI