Gminy mają więcej czasu na plany ogólne.
Widmo paraliżu inwestycji jednak pozostaje. Rząd dał gminom dodatkowe dwa miesiące na uchwalenie planów ogólnych, ale eksperci i tak ostrzegają, że to jedynie odsunięcie problemu w czasie.
- Sejm wydłużył gminom termin na uchwalenie planów ogólnych do 31 sierpnia 2026 r.
- Eksperci w rozmowie z Money.pl wskazują jednak, że to tylko przesunięcie sprawy w czasie, bo główne problemy to braki kadrowe, skomplikowane procedury i niedostateczne wsparcie dla samorządów.
- Brak planów ogólnych może doprowadzić do paraliżu inwestycyjnego w gminach, które nie mają miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.
Rząd wydłużył termin na uchwalanie planów ogólnych
W czwartek 30 kwietnia Sejm przyjął nowelizację ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, wydłużającą termin obowiązywania studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego do 31 sierpnia 2026 r.
Mimo to, w ocenie ekspertów to jedynie przesunięcie problemów.
Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości podkreśla, że przyczyną opóźnień są niedobory kadrowe w jednostkach samorządu terytorialnego, wysoki stopień skomplikowania procedur planistycznych oraz brak wystarczającego wsparcia organizacyjnego i eksperckiego, a tego przesunięcie terminu na uchwalenie planów ogólnych nie rozwiązuje.
W ocenie eksperta Błeszyńskiego, aby je rozwiązać, potrzebne jest równoległe wzmocnienie potencjału organizacyjnego gmin, uproszczenie procedur oraz zapewnienie jednolitych standardów interpretacyjnych.
Paraliż inwestycyjny w gminach. Im mniej planów miejscowych, tym większe ryzyko stagnacji budowlanej
Money.pl przypomina, że plany ogólne w gminach to nowe dokumenty planistyczne. Jeśli gmina nie zdąży z uchwaleniem planu ogólnego do końca sierpnia 2026 r., na terenach, gdzie nie ma planów miejscowych, nie będzie mogła wydać żadnej decyzji o warunkach zabudowy.
Zatem te gminy, które nie miały planów miejscowych na swoim terenie, spieszyły się z uchwaleniem planów ogólnych, aby nie doszło do paraliżu inwestycyjnego. Jedną z takich gmin jest gmina Żórawina (Dolny Śląsk), w której mieszka ok. 14 tys. mieszkańców.
Dla nas szybkie działanie było priorytetem, bo gmina w zdecydowanej większości nie miała miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, więc brak planu ogólnego w określonym przez rząd terminie oznaczałby dla nas paraliż budowlany, a na to nie mogliśmy sobie pozwolić - mówił w rozmowie Money.pl Maciej Koba, wójt gminy Żórawina.
Spieszyć z uchwaleniem planu ogólnego nie muszą się samorządy, które teren gminy mają w 100 proc. pokryty planami miejscowymi. Te bowiem nie wygasają wraz z końcem sierpnia, a pozostaną w mocy.
KAK Portal Samorządowy 05.05.2026
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


