Efekt jest zaskakujący - sprzedaż poniżej ceny zakupu.
Rynek nieruchomości bywa zaskakujący. Do tego, że ceny rosną klienci mogli się już przyzwyczaić, podobnie jak do drobnych korekt. Okazuje się jednak, że ceny potrafią osiągnąć “sufit”.
To sprawiło, że część nieruchomości sprzedawana jest taniej niż kwota zakupu. I nie chodzi jedynie o flipperów, ale także sprzedaż na wolnym rynku.
W tym przypadku można by użyć określenia, że drogo to już było. Chodzi o rynek nieruchomości w Londynie, gdzie ceny mieszkań i domów zaczęły gwałtownie spadać. Niektórzy właściciele nieruchomości decydują się na zbycie ich po niższej cenie niż je nabyli. A nawet to w wielu przypadkach nie pomaga znaleźć chętnych. Co takiego się stało, że Londyńczycy znaleźli się w takiej sytuacji?
Strach przed posiadaniem nieruchomości
Spadki cen mieszkań są wyraźne i nic nie wskazuje na to, aby mogło się to w najbliższym czasie zmienić. Jak podawał w ostatnim czasie “Daily Mail” powołując się na ekspertów agencji Hamptons w 2025 roku w tylko w Londynie sprzedano 14,5% mieszkań poniżej ceny zakupu. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku domów. Aż 60% z nich w ubiegłym roku została sprzedana poniżej ceny zakupu. Problem, który martwi sprzedających, a może cieszyć kupujących dotyczy nie tylko Londynu.
W całej Anglii i Walii, jak donoszą brytyjskie media aż 8,7% nieruchomości zostało sprzedanych poniżej ceny zakupu. Są miejsca, gdzie “promocje” są wręcz ogromne. Dotyczy to chociażby miasta Weybridge w hrabstwie Surrey oddalonego niespełna 30 kilometrów od stolicy Anglii. To miejsce, które przez lata było uznawane, jako “sypialnia dla milionerów”. Swoje domy mieli tam między innymi współwłaściciel Aston Villi Nassef Sawiris, szef Revoluta Nikolay Storonsky, czy muzycy John Lennon, Ringo Starr i Sir Elton John z The Beatles.
To miasto z tętniącego życiem miejsca, staje się “pustynią” z luksusowymi domami. Jednym z przykładów podawanych przez angielskie media jest nieruchomość, której od miesięcy nie udało się sprzedać. Jej wyjściowa cena wynosiła bagatela 3,7 mln funtów. Mimo obniżenie tej ceny do 2 mln funtów, nadal nie ma chętnego do jej nabycia. To co dzieje się na Wyspach Brytyjskich nie jest przypadkowe. Część właścicieli nieruchomości chce się ich pozbyć ze względu na strach wywołany zapowiedziami wprowadzenia nowego podatku od nieruchomości, której wartość przekracza 2 mln funtów.
Polska pójdzie śladami Anglii?
W Polsce w ostatnich latach także byliśmy świadkami ogromnego wzrostu cen nieruchomości. W niektórych miastach w ciągu zaledwie dekady ceny wzrosły niemal dwukrotnie. Z danych Narodowego Banku Polskiego dotyczących cen transakcyjnych widać, że podwyżka w niektórych miastach sięgnęła nawet między 130 a 150%. Tak wydarzyło się między innymi w Warszawie i Krakowie. Bańka cenowa pęknie także w Polsce? Póki co trudno ocenić, jak wysoko na polskim rynku nieruchomości zawieszony jest “cenowy sufit”. Póki co można obserwować, jak to nazywają analitycy zajmujący się rynkiem nieruchomości” normalizację trendów, która sprawiła wyhamowanie wzrostu cen, a w wielu przypadkach nawet ich spadek.
“Moim zdaniem przyszły czasy pewnej normalizacji, w których można dokonywać zakupu bez żadnego stresu, pośpiechu, z możliwością sprawdzenia wielu dostępnych ofert. Taki stan rzeczy będzie utrzymywał się w mojej ocenie przez najbliższe miesiące” - uważa Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.
Podobne głosy słychać także ze strony innych ekspertów, co może świadczyć o tym, że sytuacji, która zaistniała w Londynie, przynajmniej na razie nie ma co spodziewać się nad Wisłą. Bo o ile ceny są korygowane, to nie są to zmiany aż tak duże, aby sprzedający pozbywali się nieruchomości poniżej ceny, za którą ją kupili.
Kamil Markiewicz FXMAG 25.02.2026
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


