Zamrożenie cen prądu to tylko plaster na ropiejącą ranę.
Pan Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o przedłużeniu zamrożenia cen prądu, w której znalazły się również kontrowersyjne zapisy dotyczące lokalizacji wiatraków. Teraz Kancelaria Prezydenta przedstawiła niemal identyczny projekt – tym razem już „oczyszczony” z kwestii energetyki wiatrowej.
Sejm będzie musiał zdecydować, czy samo utrzymanie zamrożenia cen prądu wystarczy, by chronić gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa przed kolejną falą podwyżek.
Problem w tym, że taka ustawa jest raczej doraźnym rozwiązaniem niż realnym lekarstwem. To plaster przyklejony na ropiejącą ranę. Owszem, na chwilę łagodzi ból, ale nie usuwa przyczyn choroby.
Zamrożenie nie zatrzyma wzrostu rachunków
Mechanizm zamrożenia cen energii brzmi atrakcyjnie – obywatel nie odczuje kolejnych podwyżek, bo rachunki mają być „stabilne”. W praktyce jednak firmy energetyczne nie są instytucjami charytatywnymi. Jeśli nie mogą podnieść samej ceny kilowatogodziny, znajdą inne sposoby na zrekompensowanie strat. Wzrosną więc opłaty dystrybucyjne, abonamentowe, przesyłowe, a odbiorca końcowy i tak zobaczy na fakturze wyższą kwotę.
Nasza energochłonność
Drugim problemem jest wciąż wysoka energochłonność polskich gospodarstw domowych. Wiele mieszkań ogrzewanych jest wyłącznie prądem, co – przy obecnych technologiach – jest rozwiązaniem kosztownym i często nieefektywnym. Na rynku wciąż dominują „prądożerne” urządzenia, a energooszczędne technologie pozostają dla wielu rodzin zbyt drogie. Tymczasem to właśnie inwestycje w sprzęt o wysokiej klasie energetycznej oraz termomodernizacja budynków dałyby trwałe oszczędności, niezależne od bieżącej polityki rządu.
Moda na elektryfikację – pułapka ekologii
Sytuację dodatkowo komplikuje trend „elektryfikacji wszystkiego”. Architekci i deweloperzy odchodzą od instalacji gazowych, promując mieszkania z wyłącznie elektrycznym źródłem energii. Do tego dochodzą zakazy palenia węglem w tzw. kopciuchach, co z perspektywy ekologii jest krokiem słusznym, ale równocześnie eliminuje się tzw. nieekologicznie źródła ciepła. W efekcie coraz więcej gospodarstw domowych zostaje całkowicie uzależnionych od jednego nośnika energii – prądu. Dodajmy do tego rosnącą popularność samochodów elektrycznych, pomp ciepła czy klimatyzacji – i mamy obraz społeczeństwa, które w imię ekologii zacieśnia sobie energetyczny gorset.
Co dalej ...
Jeżeli naprawdę chcemy rozwiązać problem rachunków za energię, zamrożenie cen to za mało.
Potrzebna jest polityka długofalowa, obejmująca:
- konkretne systemy osłonowe dla najuboższych, aby mogli kupować energooszczędne urządzenia i modernizować swoje domy,
- realną promocję efektywności energetycznej – ulgi i dopłaty do urządzeń o wysokiej klasie energetycznej,
- powszechne programy termomodernizacji i docieplania budynków,
- mądrą dywersyfikację źródeł energii, by nie uzależniać się tylko od prądu,
- oraz edukację energetyczną, uczącą jak korzystać z energii rozsądnie.
Nie jestem specjalistą od energetyki, ale wydaje mi się, że sama ustawa nie załatwi sprawy. Zamrażając ceny prądu, państwo kupuje nam trochę czasu. Ale jeśli nie wykorzystamy go na realne reformy, to prędzej czy później obudzimy się w kraju, w którym prąd będzie jedynym nośnikiem energii – i jednocześnie luksusem, na który coraz mniej osób będzie stać.
Energetyka to nie tylko rachunki i polityczne przepychanki, ale przede wszystkim bezpieczeństwo i przyszłość. Wybór między doraźnym „zamrożeniem” a inwestycją w długofalowe rozwiązania to wybór między krótkim oddechem a stabilnym fundamentem. Jeśli dziś zatrzymamy się na półśrodkach, jutro będziemy płacić rachunki nie tylko w złotówkach, ale i w utraconym komforcie życia, w rosnącym uzależnieniu od jednego źródła energii, w braku alternatywy.
Dlatego prawdziwym wyzwaniem nie jest to, czy prąd pozostanie na chwilę tańszy, ale czy nauczymy się mądrze nim gospodarować i zapewnimy sobie różnorodność źródeł energii. Bo tylko wtedy będziemy mogli powiedzieć, że nasza polityka energetyczna jest naprawdę nowoczesna i odporna na kryzysy.
A zamrożenie cen? Cóż … to tylko plaster na ropiejącą ranę …
Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości
Biznes - Nieruchomości - Gospodarka 25.08.2025
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


