Dziesiątki bloków bez wody i ciepła.
W samej Warszawie nawet 80 budynków w poniedziałek, 19 stycznia, mogło być pozbawionych wody i ciepła. Od początku roku stolica, ale też inne miasta, muszą radzić sobie z awariami, które paraliżują codziennie życie.
— Mieszkańcy mogą i powinni domagać się bonifikat za przerwy w dostawach ciepła — mówi "Faktowi" Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości i audytor energetyczny.
Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że może domagać się bonifikaty za przerwy w dostawach ciepła, które są przewidziane w umowach z dostawcami. "Zima jest dla miejskiej sieci wodociągowej szczególnie wymagającym okresem i stanowi duże wyzwanie dla wodociągowców. Utrzymujące się ujemne temperatury negatywnie wpływają na infrastrukturę, co może prowadzić do awarii wodociągowych. Służby Wodociągów Warszawskich przez całą dobę monitorują sytuację i pozostają w pełnej gotowości, aby niezwłocznie reagować oraz usuwać zgłoszone usterki" — to oficjalny komunikat Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodno-Kanalizacyjnego w Warszawie.
Od końca grudnia stolica zmaga się z awariami sieci wodociągowej. Nie ma dnia, by w 4, 5, 6 lokalizacjach nie dochodziło do wielogodzinnych wyłączeń z powodu usterek. Zresztą problem ten ma nie tylko Warszawa. Dane tylko z ostatnich dni wskazują na wyłączenia w Krakowie, Wrocławiu, Łodzi. Tysiące mieszkańcy nie mają dostępu do wody, a czasem też do centralnego ogrzewania, co przy minusowych temperaturach jest uciążliwe.
Awarie sieci to efekt wieloletnich zaniedbań
— Zimowe awarie sieci ciepłowniczych i wodociągowych w polskich miastach nie są dziełem przypadku ani efektem "nadzwyczajnych" warunków pogodowych. To konsekwencja wieloletnich zaniedbań, długu technologicznego oraz strategii zarządzania infrastrukturą, która przez dekady opierała się na reagowaniu, a nie zapobieganiu. Zima nie jest przyczyną awarii — jest jedynie bezlitosnym sprawdzianem stanu technicznego, który przez resztę roku pozostaje ukryty — wyjaśnia "Faktowi" Tomasz Błeszyński doradca rynku nieruchomości, audytor energetyczny.
Dlaczego do awarii dochodzi zimą?
Jak wskazuje, największym problemem jest wiek infrastruktury.
— Sieci wodno-kanalizacyjne i ciepłownicze w wielu miastach mają kilkadziesiąt, a miejscami nawet kilkaset lat. Były i są intensywnie eksploatowane, natomiast polityka remontowa sprowadzała się głównie do działań doraźnych. Modernizacje realizowano "przy okazji" — podczas remontów dróg czy chodników — zamiast prowadzić planowe, systemowe wymiany najbardziej wyeksploatowanych odcinków — mówi audytor.
W rezultacie dochodzi do sytuacji, kiedy nowe fragmenty sieci są przyłączane do starych, skorodowanych rur.
Dlaczego jednak do awarii dochodzi najczęściej zimą? Winne są prawa fizyki: rośnie zapotrzebowanie na ciepło, zwiększa się ciśnienie i temperatura w sieci, a każda niewielka nieszczelność czy ognisko korozji może być potencjalnym powodem awarii. Latem te problemy są niewidoczne, za to zimą skutkują odcięciem od ciepła całych osiedli i tysięcy mieszkańców.
Jak starać się o bonifikatę?
Wspólnoty i spółdzielnie mają większą pozycję negocjacyjną.
— Sytuację dodatkowo pogarsza systemowy brak alternatywnych źródeł ciepła. Nowoczesne osiedla, w pełni uzależnione od jednej magistrali ciepłowniczej, nie posiadają lokalnych kotłowni ani rezerwowych rozwiązań. Jedna awaria powoduje paraliż całej dzielnicy. Wtedy uruchamia się efekt domina: mieszkańcy masowo korzystają z grzejników elektrycznych, przeciążając instalacje wewnętrzne i sieć energetyczną, co prowadzi do kolejnych awarii, a w skrajnych przypadkach także do zagrożeń pożarowych i bezpieczeństwa — wskazuje Tomasz Błeszyński.
Ekspert podkreśla, że mieszkańcy, wspólnoty i spółdzielnie mają ograniczone możliwości nacisku na gestorów (zarządzających) siecią ciepłowniczą czy wodociągową. Wskazuje, że niskie temperatury, mieszczące się w normach dla naszego klimatu, nie powinny zwalniać z odpowiedzialności za stan infrastruktury.
— Dochodzenie odszkodowań na drodze sądowej jest możliwe, ale długotrwałe i trudne dowodowo, szczególnie gdy chodzi o szkody zdrowotne — wskazuje Tomasz Błeszyński.
— Nie oznacza to jednak całkowitej bezradności. Mieszkańcy mogą i powinni domagać się bonifikat za przerwy w dostawach ciepła, które są przewidziane w umowach z dostawcami. W przypadku szkód następczych — takich jak pęknięcia instalacji czy zalania spowodowane zamarznięciem — możliwe jest dochodzenie roszczeń z polis odpowiedzialności cywilnej gestorów sieci. Kluczowe jest tu działanie zbiorowe, przez wspólnoty i spółdzielnie, które mają znacznie silniejszą pozycję negocjacyjną niż pojedynczy odbiorca — wskazuje ekspert Błeszyński.
Jego zdaniem jednak zima nie może "zaskakiwać" ciepłowników. Jak podkreśla, potrzebny jest stały monitoring stanu sieci, powinny być wprowadzone obowiązkowe audyty techniczne, które miałyby mieć miejsce latem i wieloletnie plany modernizacji. — Ich wyniki powinny być transparentne i dostępne dla samorządów, wspólnot oraz mieszkańców, którzy w rachunkach za media finansują utrzymanie tej infrastruktury — mówi Tomasz Błeszyński.
— Pogoda zawsze pozostanie nieprzewidywalna. Stan techniczny sieci możemy monitorować i przewidywać zagrożenia. Odpowiedzialność za komfort i bezpieczeństwo cieplne mieszkańców nie zaczynają się w momencie wystawienia faktury, lecz na etapie inwestycji, prewencji i uczciwego zarządzania. Dopóki tego nie zrozumiemy, każda zima będzie kolejnym sprawdzianem, którego miasta i gestorzy infrastruktury wciąż nie zdają — dodaje audytor Błeszyński.
Justyna Węcek Fakt 20.01.2026
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Ilustracja - zdjęcie: https://www.fakt.pl/

